Strona główna > Wyszukiwarka
Aktualności
Karta trenera w Katyniu
Kiedy w 1943 wydobyto ze wspólnych mogił ciała, większość ofiar została zidentyfikowana na podstawie dokumentów [...]. Odkryto wtedy między innymi człowieka o numerze 3.624. Cyfry, oznaczające dokumenty, pozwoliły przywrócić mu nazwisko: Marian spoida. Był jedynym odnalezionym w Katyniu, który posiadał kartę członka klubu sportowego, trenera Warty Poznań" - o polskich piłkarzach brutalnie potraktowanych przez historię z perspektywy katalońskiej pisze Toni Padilla.
... spoida
Na oczach członków NKWD, którzy otrzymali rozkaz okrutnego przywódcy Berii, tysiące Polaków mroźnym świtem zostało rozstrzelanych. Kiedy w 1943 wydobyto ze wspólnych mogił ciała, większość ofiar została zidentyfikowana na podstawie dokumentów. Jest nieco wstydliwą sprawą, że odkrycie grobów posłużyło nazistom do ataków propagandowych na Sowietów, z którymi byli już w stanie wojny.
Odkryto wtedy między innymi człowieka o numerze 3.624. Cyfry, oznaczające dokumenty, ...
więcej
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”
Jerzy Pilch
Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej







