Strona główna > Wyszukiwarka

Aktualności

Karta trenera w Katyniu
Kiedy w 1943 wydobyto ze wspólnych mogił ciała, większość ofiar została zidentyfikowana na podstawie dokumentów [...]. Odkryto wtedy między innymi człowieka o numerze 3.624. Cyfry, oznaczające dokumenty, pozwoliły przywrócić mu nazwisko: Marian Spoida. Był jedynym odnalezionym w Katyniu, który posiadał kartę członka klubu sportowego, trenera Warty Poznań" - o polskich piłkarzach brutalnie potraktowanych przez historię z perspektywy katalońskiej pisze Toni Padilla.
... katyńskich. Były to osoby, które leciały na miejsce, gdzie w 1940 roku zostali zamordowani ich krewni. Historia jest dobrze znana. Powinna być znana i mam nadzieję, że jest. Ale chyba nie cała. Przypomnę ją na wszelki wypadek. W 1939 roku Hitler napadł na Polskę. Kiedy Polacy bronili się prze wojennym potworem, który miotał ogniem na Wschód, ze Wschodu najechał inny potwór, sąsiad, Związek Radziecki. Był to rezultat paktu Mołotow-Ribbentrop, na mocy którego naziści i Sowieci mieli podzielić ... więcej

 
Wokół piłki
Kiks Garrinchy. (Nie)wczesne urodziny
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
 
Aktualności
2012-05-11
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
Archiwum cytatów

“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”

Jerzy Pilch

Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej