Strona główna > Sylwetki
wybierz według nazwiska
Vinnie Jones
ur. 05-01-1965
Trudno o większy komunał na temat piłki nożnej, niż powielanie sensacji o wielkiej brutalności, jaką cechuje się ta dyscyplina na Wyspach. Niemniej jednak ta właśnie informacja powinna być umieszczona na początku tekstu o Vinnie Jonesie, gdyż jego biografia stanowi intrygujący przykład swoistej sublimacji, polegającej na przeniesieniu chuligaństwa boiskowego na poziom sztuki. Urodzony w 1965 roku piłkarz całą swoją karierę sportową spędził na murawach Premier League. Jako pomocnik znacząco przyczynił się do sukcesów Leeds United czy Chelsea. Popularny „Zabijaka” niezbyt był jednak serdeczny dla swoich boiskowych rywali, których obijał pięściami, kopał i podcinał lub tłukł łokciami (bramkarzy). Nieprzebieranie w sposobach pozbawiania piłki przeciwnika szło u Jonesa w parze z pewną skromnością. Skromne mianowicie było u niego przywiązanie do flagi narodowej. Ten urodzony Anglik nie wahał się ani chwili, gdy nadarzyła się okazja do występów w reprezentacji… Walii. Los jednak dał okazje Jonesowi do tego, by uczynił ze swojej agresywności atut.
Oto w 1998 roku piłkarz spotkał Guy’a Ritchiego. Reżyser, który zaproponował widzom całkiem oryginalną formułę filmu sensacyjnego, dał Vinnie Jonesowi role w kilku produkcjach. Pierwszym dziełem, w którym pojawił się Jones, były „Porachunki”, jednak dopiero następna produkcja – słynny „Przekręt” – utorowała niegdysiejszemu piłkarskiemu łobuziakowi drogę do przekucia brutalności w estetyczną wartość.
Jones właściwie niewiele się zmienia na potrzeby kina. Zapewne sporą niespodziankę stanowić może jego głos, którego kibice z oczywistych względów nie mogli wcześniej dokładnie poznać. Otóż okazuje się, że piłkarz znakomicie sobie radzi na ekranie z całkiem sporą dawką tekstu, co jest przecież dla amatora dużym wyzwaniem ( przypomnijmy sobie chociażby zmagania polskich sportowców z dialogami w „Quo vadis” Kawalerowicza – albo lepiej sobie nie przypominajmy…). Jako przykład może posłużyć monolog bohatera granego przez Vinnie Jonesa w „Przekręcie”, w którym dokonuje on typologii męskich genitaliów. Na marginesie dodajmy, że rzecz jest podwójnie zabawna, gdyż to właśnie Jones swego czasu mocno uchwycił w trakcie meczu przyrodzenie Paula Gascoigne’a, co zostało utrwalone przez reportera jednego z tabloidów.
Repertuar gestów, min a niekiedy i ruchów ciałem pozostaje w przypadku Jonesa-aktora w zasadzie niezmieniony, w porównaniu do tych z czasów glorii sportowej. Robiąc jednak w kinie rzeczy, które robił na boisku, nie jest narażony na czerwone kartki i nienawiść kibiców drużyny przeciwnej. Od roku 1998 zachowaniu temu towarzyszą zachwyty krytyków nad uzdolnionym naturszczykiem i podziw widzów, bez względu na ich sympatie klubowe.
oprac. Łukasz Grodziński
Komentarze
Dodaj komentarz
*tytuł komentarza:
*treść komentarza:
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej









