Strona główna > Sylwetki
wybierz według nazwiska
Gustaw Holoubek
ur. 21-04-1923
„Tak, ten całkowicie abstrakcyjny pomysł człowieka na grę w piłkę nożną, na sformułowanie jej zasad w ścisłym kodeksie przepisów, sprawił, że obcowanie z tym zjawiskiem stało się nam tak potrzebne jak kontakt ze sztuką” – pisał Gustaw Holoubek we Wspomnieniach z niepamięci, opowieści o przedwojennym Krakowie. Sławny kibic Cracovii nigdy nie wyrzekł się futbolowej pasji: „Co jest w tej piłce, że siedzi w nas do końca życia i nawet kiedy już dawno przestaliśmy ruszać nogami, fascynuje”?
Poruszające było wystąpienie Holoubka na obchodach stulecia ukochanego klubu. Aktor, nie tając emocji, a jednocześnie z wystudiowanym, legendarnym przyciskiem opowiadał o swojej Cracovii, improwizował z wieszczą pasją, pozbawioną jednak Konradowej pychy: „Cracovia była moim pierwszym nauczycielem, pierwszą instancją edukacyjną. Właściwie mam takie dziwne wrażenie, że urodziłem się na boisku Cracovii […]. Doskonale rozumiem Zygmunta Nowakowskiego, który chciał być pochowany na polu karnym boiska Cracovii. Ja dokładnie myślę sobie tak samo. Byłoby pięknie, gdyby można było tak wiecznie, że tak powiem wiecznie, oglądać piłkarzy, mecze, cieszyć się z ich zwycięstw, martwić się ich klęskami, ale przede wszystkim być, cały czas być...”.
Z jak naturalną łatwością pan Holoubek przerzucał nas od spraw piłkarskich w rejony romantycznego marzenia: „Trwaj chwilo, jesteś piękna”! Ze Wspomnień z niepamięci wyłania się taka właśnie romantyka futbolu. Aktor świadomie stylizował swoją opowieść na romantyczną melodię, pozostając jednak interpretatorem – tak poezji, jak futbolu – niezwykle świadomym warsztatowo.
Romantyczne marzenie Gustawa:
Romantyczna maska Konrada:
We wspomnieniach Holoubka ważne miejsce zajmuje oczywiście szmacianka i pierwsza skórzana piłka, kultowe przedmioty, o których my, urodzeni zbyt późno, wiemy niewiele: „Kopało się wszystko, kamienie na drodze, szmacianki, zszywane ze starych szmat w jako tako foremne kule, Zośkę, to jest kawałek metalu, najlepiej ołowiu – ubranego kunsztownie w sukienkę z włóczki. Gra polegała na podbijaniu jej nogą w nieskończoność, to jest do czasu kiedy nie „zeszła” z nogi i nie spadła na ziemię. Miała to do siebie, że podbita wzbijała się w górę za pomocą włóczkowych frędzli, a spadała zawsze metalowym ciężarkiem. Rekord naszej dzielnicy do wojny wynosił sto dziewięćdziesiąt osiem bez skuchy. Ale marzeniemi była oczywiście prawdziwa skórzana piłka nożna. Nikt z nas, o ile pamiętam, nie miał jej na własność, nie stać nas było na ten luksus. Ale znajdowała się jakoś, prawdopodobnie z wykopanych już doszczętnie zapasów sąsiedniej Cracovii”.
Aktor opisuje później ze znawstwem przygotowywanie do gry takiej piłki, składającej się z dwóch części, pokrowca i szlauchu. Pasja ta znalazła uznanie u Jerzego Pilcha, który o kopaniu i pisaniu wie przecież sporo: „O piłce nożnej Gustaw Holoubek pisze z taką samą, a może nawet z większą jeszcze wirtuozerią jak o kobietach, co w gruncie rzeczy świadczy o nim jeszcze lepiej – wiadomo, że w decydujących momentach prawdziwy mężczyzna wybiera futbol”. Oddaję głos wirtuozowi:
„Ruszała kawalkada chłopaków na całą szerokość ulicy, a podawana z rąk do rąk i od nogi do nogi piłka, dla sprawdzenia wysokości kozła i siedzenia na bucie, wypuszczona wreszcie na dalekiego fora wyznaczała zawsze ten sam kierunek: przestrzeń Błoń. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek doznał podobnego uczucia radości, podniecenia, które bierze się z nieograniczonej pojemności płuc, sprawności nóg i całego ciała, z pewności sukcesu – jak wtedy kiedy naprzeciwko nas z równi Błoń zaczęła wynurzać się grupa innych chłopaków z innej ulicy, z którymi mieliśmy rozpocząć bój.
Co jest w tej piłce, że siedzi w nas do końca życia i nawet kiedy już dawno przestaliśmy ruszać nogami, fascynuje. […] Musi być więc coś, co ją wyróżnia. I myślę sobie, że tym czymś jest fakt równie oczywisty, co fantastyczny. Piłkarski mecz daje nam okazję do oglądania z bardzo bliska bitwy, bitwy w pełnym znaczeniu tego słowa, bo rządzącej się zasadami strategii wojennej. Wszystko w niej jest. Wstępne harce, służące do zbadania możliwości bojowych przeciwnika, próby ataków małymi siłami, wypady w głąb linii obronnej wroga, generalne ofensywy podjęte z pewności przewagi albo z determinacji w obliczu klęski, dbałość o zabezpieczenie własnych tyłów, od krycia poszczególnych zawodników do skomasowanej defensywy. I broń zasadnicza – strzały – tak właśnie się nazywają i mają miejsce po wypracowaniu najdogodniejszych pozycji dla ich celności.
Kto nigdy nie grał piłkę, ten nie wie, czym jest bramka. Jak jest wściekle obszerna dla bramkarza i jak wąska i niska dla tego, kto ją atakuje. Prawie zawsze stres odbiera mu połowę umiejętności i skazuje albo na maksymalną siłę uderzenia, albo przerafinowaną chytrość, w obu wypadkach kierujące piłkę poza światło bramki. Dlatego zawodnikom bramka się śni. Prawdziwym snem. Kiedy każda obrona kończy się efektowną robinsonadą, a każdy strzał jest nie do obrony – w sam róg, albo pod poprzeczkę.
Można by podważyć tę moją wojenną teoryjkę argumentem, że wiele innych gier zbiorowych rządzi się taką samą strategią. Będę się jednak upierał przy wyjątkowości futbolu. Rzut do kosza czy ścięcie piłką siatkową mają miejsce w ciągu meczu tyle razy, że natura gry przestaje być trudem walki rozciągniętej w czasie, umożliwiającej zbudowanie dramaturgii, a staje się tylko popisem szybkości, grą i tylko grą, jak dziesiątki innych gier sportowych, w których fizyczna sprawność zawodników staje się głównym przedmiotem naszego zachwytu. A właśnie dramaturgia, o której mówię, mieszcząca się w klasycznej formule poetyki Arystotelesa, z ekspozycją, kulminacją i katastrofą, trwająca w trzech jednościach, czasu, miejsca i akcji, dramaturgia, która ma niewątpliwie miejsce na meczu piłkarskim, nam, widzom, daje szanse wyjścia wyobraźnią poza sportowe widowisko".
Pilch w swojej recenzji Wspomnień z niepamięci wyraża żal, że w cytowanym opisie „teoretyczna materia nie została skontrapunktowana historycznym konkretem”, ale Holoubek sam przecież dziwił się tajemniczej nierealności tego sportu: „Tak, ten całkowicie abstrakcyjny pomysł człowieka na grę w piłkę nożną, na sformułowanie jej zasad w ścisłym kodeksie przepisów, sprawił, że obcowanie z tym zjawiskiem stało się nam tak potrzebne jak kontakt ze sztuką”.
oprac. Wojciech Hamerski
Gustaw Holoubek, Wspomnienia z niepamięci, Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 1999 (w 2009 roku w wydawnictwie "Marginesy" ukazało się wznowienie książki).
Komentarze
Dodaj komentarz
*tytuł komentarza:
*treść komentarza:
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej









