THE DAMNED UNITED / THE DAMNED UNITED

09 grudnia, 19.30, Multikino Stary Browar

Historia legendarnego angielskiego piłkarza i trenera Briana Clougha, który w latach siedemdziesiątych został zatrudniony przez Leeds United. Trener został jednak zwolniony po zaledwie 44 dniach, bo naraził się prezesom i drużynie ostrą krytyką metod szkoleniowych swojego poprzednika.

Wielka Brytania 2009, 98'

reżyser: Tom Hooper
scenariusz: Peter Morgan
zdjęcia: Ben Smithard
muzyka: Robert Lane
montaż: Melanie Oliver
obsada: Michael Sheen, Timothy Spall, Jim Broadbent, Joseph Dempsie, Colm Meaney, Stephen Graham, Maurice Roeves, Martin Compston, Brian McCardie
producent: Andy Harries, Grainne Marmion
właściciel praw: Imperial
nośnik: DVD

Tom Hooper

Urodził się w Londynie i ukończył anglistykę na Uniwersytecie Oksfordzkim. Jego film krótkometrażowy PAINTED FACES (1992) miał premierę na Festiwalu Filmowym w Londynie, a serial ELIZABETH I (2005) zdobył nagrodę Emmy w kategorii reżyseria. Hooper zrealizował także telewizyjne produkcje LONGFORD (2006) i JOHN ADAMS (2008).

 
Wokół piłki
Kiks Garrinchy. (Nie)wczesne urodziny
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
 
Aktualności
2012-05-11
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
Archiwum cytatów

“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”

Jerzy Pilch

Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej