BECAUSE THERE ARE THINGS YOU NEVER FORGET … / PORQUE HAY COSAS QUE NUNCA SE OLVIDAN
2009 grudnia, 19.30, Multikino Stary Browar
Neapol, Włochy. Rok 1950. Czwórka przyjaciół gra w piłkę na ulicy. Piłka przez przypadek ląduje w ogródku niecnej starszej pani. Chłopcy już nigdy więcej jej nie zobaczą? a za to zemsta będzie straszna.
Hiszpania 2008, 15'
reżyser: Lucas Figueroa
scenariusz: Lucas Figueroa
zdjęcia: Javier Palacios
muzyka: Lucas Figueroa
montaż: Lucas Figueroa
obsada: Fabio Cannavaro, Amadeo Carboni, Giulio Baldari, Tiziano Scarponi, Víctor Menegas, Nicolo Urbinati, Emiliana Olmedo
właściciel praw: LMF, nośnik: 35mm
Lucas Figueroa
Studiował muzykę w Konserwatorium Laferre oraz film na Uniwersytecie w Buenos Aires. Opublikował dwie książki. Jest reżyserem licznych reklamówek oraz filmu DEATH TRILOGY (2008). Współpracuje m.in. z Universal Studios, Fox, wytwórnią Disneya, NBC, Hollywood Channel, History Channel. Założył wytwórnię filmową LMF Films.

"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”
Jerzy Pilch
Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej







