THE ROAD TO SAN DIEGO / EL CAMINO DE SAN DIEGO

10 grudnia, 19.30, Multikino Stary BrowarTati, zamieszkujący lasy na dalekich rubieżach północnej Argentyny, ma obsesję na punkcie gwiazdy futbolu Diego Maradony. Ma na plecach tatuaż z numerem piłkarza. Zdołał nawet nauczyć swoje papugi hasła "Maradona". Kiedy Tati dowiaduje się, że legendarny piłkarz przebywa w szpitalu w Buenos Aires, gdzie leczy się z narkomanii, alkoholizmu i zaburzeń odżywiania, postanawia wybrać się do stolicy i podarować swemu idolowi specjalny korzeń o właściwościach leczniczych, który znalazł w lesie i wyrzeźbił na podobieństwo Maradony. Reżyser przedstawił wielką wyprawę z głuchej prowincji w nowoczesność jako odyseję, w której wszyscy - syreny, niedowiarki i herosi - walczą o przeżycie podczas, jak najbardziej realnego, kryzysu ekonomicznego.

Argentyna 2006, 98'

reżyser: Carlos Sorin
scenariusz: Carlos Sorin
zdjęcia: Hugo Colace
muzyka: Nicolás Sorín
montaż: Mohamed Rajid
obsada: Ignacio Benítez, Carlos Wagner La Bella, Paola Rotela, Silvina Fontelles
producent: Oscar Kramer, Hugo Sigman
właściciel praw: TF1 INTERNATIONAL
nośnik: 35mm

Carlos Sorin

Urodził się w roku 1944. Pochodzi z Buenos Aires. Jego pierwszy film fabularny LA PELÍCULA DEL REY zdobył nagrodę argentyńskich krytyków dla najlepszego debiutu w roku 1987. W roku 2002 film HISTORIAS MÍNIMAS (2002) zdobył nagrody na festiwalach w Hawanie, Cartagenie i San Sebastian, oraz hiszpańską nagrodę Goya dla najlepszego hiszpańskojęzycznego filmu zagranicznego. Film DROGA DO SAN DIEGO otrzymał specjalną nagrodę jury na festiwalu w San Sebastian.

 

 
Wokół piłki
Kiks Garrinchy. (Nie)wczesne urodziny
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
 
Aktualności
2012-05-11
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
Archiwum cytatów

“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”

Jerzy Pilch

Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej