Strona główna > Wokół piłki

Poeci vs Krytycy: fotoreportaż


Prezentujemy fotoreportaż z meczu poetów z krytykami, rozegranego 22 maja podczas poznańskiego festiwalu "Poznań Poetów". W przerwie piłkarskiego klasyka, meczu poetów z krytykami literackimi (w tym roku rozegrano go po raz czwarty), jury ogłosiło werdykt, który głównemu lauretowi, Jakubowi Eichlerowi, był znany nieco wcześniej ze względów taktycznych. Zwycięzki wiersz "Zgrupowanie" był jego poetyckim debiutem a zarazem przepustką do meczowego składu poetów, którzy - wobec widma kolejne porażki - dramatycznie poszukiwali wzmocnień. Poeci skorzystali również z doświadczenia i mocnego kopnięcia Andrzeja Juskowiaka, jednak pomimo tego (pomimo tego!) przegrali mecz z krytykami, którego stawką była Racja Ostateczna.

 



Widzowie pragną Racji Ostatecznej
Tymczasem trwa rozgrzewka: pisarka Bianka Rolando

Wreszcie zaczęli: ostro, ostrzej,
szybko, szybciej...

z poświęceniem i bez głowy: trzech krytyków chce jednej piłki!


Intermedium: Być jak Andrzej Juskowiak (1) Intermedium: Być jak Andrzej Juskowiak (2)

Eichler (laureat), Kostaszuk (krytyk) i Maliszewski (juror) Jusko (poeta!), Słaby (krytyk) i Śliwiński (młody krytyk)
Samotność napastnika Sekretarz jury nalewa szampana (po meczu)

FOTO: Maciej Kaczyński

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

nie dodano jeszcze żadnego komentarza.

Dodaj komentarz

 

*tytuł komentarza:

*treść komentarza:

Token

*wpisz znaki widoczne na obrazku:

 
Aktualności
2012-05-11
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
Archiwum cytatów

“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”

Jerzy Pilch

Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej