Strona główna > Aktualności
2010-11-16
Maskotki EURO 2012
Podczas uroczystości w Teatrze Polskim w Warszawie poznaliśmy maskotki Euro 2012. Będą nimi bliźniacy pochodzenia polsko-ukraińskiego o nieznanych jeszcze imionach. Kogoś jednak przypominają...
![]() |
![]() |
Nasi słowiańscy bracia kojarzą się, jako żywo, z parą Trix i Flix, maskotką poprzednich mistrzostw w Austrii i Szwajcarii. W przygotowanie filmu promocyjnego wciągnięta została wytwórnia filmowa Warner Bros, mająca udział również przy tworzeniu talizmanów Euro 2008.
Pozostaje pytanie, jak rozumieć tak mocne nawiązanie? Czy na maskotkę winniśmy patrzyć jak na przekaz artystyczny, co kieruje naszą uwage na kwestię oryginalności? A może skupić się raczej na wyłaniającym się przekazie - wszyscy jesteśmy rodziną, eurobliźniakami? A może raczej - co byłoby gorsze - wszyscy jesteśmy niemal tacy sami i, poza krągłością czaszki, niewiele nas różni?
Głosowanie nad imionami bliźniaków odbędzie się na stronie UEFA oraz podczas prezentacji maskotek w miastach-gospodarzach.
oprac. WH
Komentarze
Dodaj komentarz
*tytuł komentarza:
*treść komentarza:
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”
Jerzy Pilch
Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej











