Strona główna > Stałe projekty
O tym, co gra w duszy kibica...
O tym, co gra w duszy kibica...
...dyskutować będziemy już w najbliższy czwartek od g. 17.00 w klubie Meskal w Poznaniu (ul. Nowowiejskiego 17). Rozmowę poprzedzi projekcja filmu Henio, idziemy na Widzew (29 min., Polska 2007) w reżyserii Michała Jóźwiaka. Dokument wyprodukowany w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy opowiada historię Marcina Kaczorowskiego, niezwykłego kibica Widzewa Łódź.
Film stanowić będzie punkt wyjścia do dyskusji o sensie, granicach i odmianach miłości do futbolu. W rozmowie wezmą udział:
Stefan Szczepłek (dziennikarz sportowy)
Piotr Śliwiński (literaturoznawca, krytyk literacki)
Jacek Podsiadło (poeta i prozaik)
oraz
Michał Jóźwiak (reżyser filmu)
Spotkanie poprowadzą: Jerzy Borowczyk i Wojciech Hamerski
Dyskusja jest częścią 28. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino!, który - jako jedyny festiwal na świecie - prowadzi stałą sekcję poświęconą futbolowi.
O tym, co gra w duszy kibica
czwartek, g. 17.00
Klubokawiarnia Meskal
ul. Nowowiejskiego 17, Poznań
Komentarze
Dodaj komentarz
*tytuł komentarza:
*treść komentarza:
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”
Jerzy Pilch
Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej









