Strona główna > Literatura
Najlepsze konkursowe wiersze o futbolu
Zwycięzcą konkursu został Jakub Eichler z Chojnic. Studiuje w Poznaniu polonistykę.
Jakub Eichler
Zgrupowanie
Sięgnęli już po niejeden puchar –
Bramkarze z okolicznych klubów,
Uliczni napastnicy, obrońcy z urzędu.
Mistrzowie długich podań o pracę
I ci wybijający zachowawczo na aut.
Choćby lato, chodzą jak z anginą,
Czasem też szalik na nadgarstku.
Może w telewizji świat jest czarno-biały,
Za to koszulki nadają żywe barwy.
Ołówki dryblują, podczerwony diabeł
Z pilota strzela w okienko odbiornika.
Następna kolejka w twardej lidze
Gdzie nie ustawia się wyników
Nigdzie poza sercem, mózgiem i krtanią.
Kiwający się przy stole jasnowidze
Numery na plecach, numerki w głowie;
Po meczu wymienią koszulki
Na takie z białym kołnierzykiem.
Lawirują między tabelami i relacjami
Podbijają stawkę i strzelają z woleja
Licząc, że tym razem umieszczą w siatce
Lub teczce miliony w miasteczku
Gdzie rynek jest okrągły i banki są dwa.
Jeden udany zakład to byłby transfer
Do drużyny, która nie musi trenować.
Reprezentacji z charytatywnych spotkań.
Wieczne rajskie zgrupowanie.
Na koniec oddają głos do studia
Gdzie żony podsumowują kolejki,
Podają kolację na spalonym
Żaroodpornym, i mówią patrz
Jak kopie, ma to we krwi.
Wyróżnienie specjalne Andrzeja Juskowiaka (który docenił prostą, lecz szczerą i dobitną paralelę życia i piłki) dla Aleksandry Zarzyckiej gimnazjalistki z małej wioski Braszowice w dolnośląskim.
Aleksandra Zarzycka
***
Życie nasze
Jest jak piłka nożna.
Biegniemy przez nie tak szybko
Jak zawodnik po boisku.
Jesteśmy faulowani przez naszych przeciwników,
Jednak nigdy się nie poddajemy.
Często dostajemy żółtą,
Lub czerwoną kartkę
Za nasze złe czyny.
Po upadku wstajemy i gramy dalej,
A to wszystko by osiągnąć nasz cel,
Aby zdobyć tego szczęśliwego gola.
Jednak musimy pamiętać o tym,
Że cokolwiek zrobimy
Jednych będzie cieszyło,
A inni zaś będą płakać z tego powodu.
Każdy z nas chce wygrać mecz,
Lecz nie każdemu to się uda.
Wyróżnienie dla Rafała Gawina, poety, współzałożyciela „mŁodzi Literackiej”. Gawin publikował m.in. w „Odrze”, „Tyglu Kultury”, „Redzie”, na internetowych stronach Gazety Wyborczej oraz w Na grani. Antologia wierszy łódzkich debiutantów. Wybrany przez Karola Maliszewskiego do projektu Biura Literackiego „Połów 2010”.
Rafał Gawin
Pamiątki. Pokój futbolowy (sonet defensywny)
Takich meczów się nie zapomina! W drugim pokoju
uprawialiśmy namiętny seks. Cieszyłaś się jak dziecko,
jakbyś miała ich wszystkich, jakby było to spotkanie
z kimś, kto nieprzypadkowo był na górze. A potem?
Rozpoczął się kolejny sezon i mogłaś powiedzieć,
że masz mnie z głowy. Wyniki były do przewidzenia,
a jednak za każdym razem wolałem się upewniać.
wychodziłem z ciebie i nie wracałem, jakbym spadł
do niższej klasy. Nie chciałaś, bym grał o utrzymanie.
Nie mogłem spać, choć okno transferowe dopiero się
otwierało. Łóżko rozrosło się do rozmiarów boiska,
sztuczki techniczne na tym poziomie mogły jedynie
rozśmieszać. Zagęszczenie pola. Jakbym słyszał
komentatora, który od początku próbował być tłem.
Wyróżnienie dla Michała Murowanieckiego, Laureata Dżonki 2008 (Nagroda Literackia im. Stachy Zawiszanki) za dabiutancki zbiór wierszy „punctum”
Michał Murowaniecki
Jedenastka
Raz naprawdę mi się udało
Ustrzelić gołębia w locie z karnego. Przysięgam,
To był dzień cudów. Guga zrobił taką minę jak wtedy,
Gdy od niechcenia rzucił kamieniem przez całe boisko,
Trafiając przypadkiem jakiegoś starca. Śmialiśmy się,
Że dziadek zrobił przewrotkę. Potem było mniej
Śmiechu, bo całą akcję widzieli sąsiedzi.
Uciekaliśmy w panice, aż Gudze zabrakło tlenu.
Miał sporą nadwagę. Przeskakując bramę
Sam sobie założył siatkę. Po drutach
spływała krew, a ja sądziłem, że chociaż
mnie się upiekło. Za plecami już czaił się
wilczur wyszczerzony jak bramkarz –
Tak więc obserwowaliśmy strąconego gołębia,
A piłka turlała się w stronę jezdni (odbita od muru
Zmieniła kąt lotu). Kierowca małego fiata popisał się
Ofiarnym szczupakiem. Trafił w słupek. To był dzień
Cudów. Na szczęście nie było świadków.
Komentarze
Dodaj komentarz
*tytuł komentarza:
*treść komentarza:
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”
Jerzy Pilch
Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej









