Strona główna > Literatura

Dzieją sie dzieje

I
TEZA



Nie ma faktów, są tylko interpretacje

F. Nietzsche

 

Tomasz usłyszał miarowy stukot obcasów, który jakimś dziwnym trafem połączył się w harmonijnym brzmieniu z jego pulsem.
Je – steś – w po – trza – sku! Kolejne kroki wybijały na panelach tę złowrogą litanię. Drzwi otworzyły się z głuchą ciszą, jakby ktoś, kto stał po drugiej stronie, nie spodziewał się zastać nikogo w środku.

– Dobrze, że pana widzę, pan wie, w jakiej sprawie przyszłam?

– Nie mam pojęcia, ale zamieniam się w słuch.To białe kłamstwo zżarło mu usta, nic nie mówiąc, czekał na reakcję prezesowej.

– Proszę sobie z nami nie pogrywać, wiemy, co pan ma i pan wie, że my wiemy. Wieści szybko się rozchodzą.

Przystawkę złożoną z ogólników i ministerialnej nowomowy, jaką zaserwowała Tomaszowi jego przełożona, przełknął bez grymasu strachu. Wiedział, co go czeka i jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało: wiedział, że oni już wiedzą. Zbyt długo pracował w Ministerstwie Historii, by nie domyślać się, że jest totalnie inwigilowany. Pomyślał również o Fukuyamie i o jego czczych zapewnieniach, że demokracja liberalna będzie systemem, do którego zmierza ludzkość.

– W każdym z nas jest komunista – błysnęło mu w głowie.

– Nie wiem, o czym pani mówi, ale chętnie się dowiem.

– Czy pan mnie ma za idiotkę?! Co ty myślisz, że to jest jakaś pieprzona gra o stołki? Tu chodzi o twoje życie!

– Nie oddam go, jest ukryty, jeśli coś mi się stanie, stracicie go na zawsze.

– Na twoim miejscu nie stawiałabym warunków, wystarczy, że zmienisz kilka nieznaczących faktów. To wszystko.

– Chcecie żebym manipulował przeszłością?! Nie wiedziałem, że w ministerstwie mamy romantyków.

– Przestań sobie kpić. Siedemdziesiąty czwarty rok ma zniknąć. Jutro zostaną dostarczone annały. Przekreślisz Polskę i wpiszesz w to miejsce… powiedzmy Anglię.

Poczuł piorun wciskający go w ziemię i czuł zarazem, że naprawdę skończy jak Balladyna, jeśli to zrobi. Przekreślić największy sukces polskiej reprezentacji, puścić w niepamięć najpiękniejszy okres w dziejach naszej piłki? Zapomnieć o jedenastce, która walczyła jak równy z równym z ówczesnymi potęgami? A co z królem strzelców – Latą, z niesamowitymi paradami Tomaszewskiego, co z legendą Deyny, niezmordowanym Kasperczakiem czy Jackiem Gmochem? Przyparty do muru próbował negocjacji. Kierunek obrany przez Vattimo wydał mu się najodpowiedniejszy.

– A może wystarczy nieco osłabić wartość tego sukcesu, powiedzmy, dopisać komentarz krytykujący zdobycie srebrnego medalu i porażkę z Niemcami, wyrazić opinię, że mieliśmy szansę na złoto, i że fatalne warunki na Waldstadion były takie same dla obu ekip.

– Niech mnie pan nie wyprowadza z równowagi, siedemdziesiąty czwarty rok ma zniknąć!

II
ANTYTEZA


Co zażądasz, stanie się twoim – co każesz ludziom zapomnieć, zapomną –
co każesz pamiętać, zapamiętają.

Z. Krasiński

Jeszcze we wtorek Tomasz uważał, że świat magiczny przekracza oś symetrii, anektując tereny świata realnego tylko w książkach Marqueza, Pilcha i im podobnych. Mylił się. Mit wszedł również w obręb jego kosmosu, pozostawiając całkiem wymierny souvenir. Gdzieś między ósmym a dziewiątym kieliszkiem wódki, gdy czuł, że już za chwilę będzie w stanie dojrzeć świat idei, pewna postać weszła i usiadła na fotelu po przeciwległej stronie stołu. Zgrzybiały starzec, którego egzystencja wydawała się tylko objawem prokrastynacji, spojrzał na niego wymownie.

– Pan znowu pije, proszę pana.

Tomasz zdał sobie sprawę, że właśnie przemówił do niego starzec, który od czterech lat ma własną płytę nagrobną. Był zbyt pijany, by zrobiło to na nim jakiekolwiek wrażenie. Wiedział, że żadne inkantacje tu nie pomogą, duch Kazimierza Górskiego coś (czegoś?) chciał i bynajmniej nie będą to dwa ziarnka gorczycy.

– Przychodzę, bo potrzebuję pańskiej pomocy.

– To znaczy… o co chodzi?

– Chcę panu coś zostawić.

– Mianowicie…?

– Pióro.

– Nie rozumiem.

– Żeby pan coś napisał. Niech pan spiszę historię mojej reprezentacji. Jest dużo mitów, proszę pana, ale niewiele prawdy.

– Przecież na ten temat powstały już książki.

– Nie o to chodzi, mi idzie o to, proszę pana, by napisać, jak to było w rzeczywistości.

– A jak było w rzeczywistości?

– Było ciężko, proszę pana, na nic nie było pieniędzy, wszystkiego brakowało, nikt na nas nie stawiał, wyśmiewano nas, proszę pana.

– Ale o tym przecież wszyscy wiedzą. Po co pisać to po raz setny?

– Ja wiem i pan wie, proszę pana, ale o tym trzeba przypomnieć, bo wszyscy, proszę pana, tylko mówią, że było srebro, ale niewielu, proszę pana, pamięta, że to trzecie miejsce albo odwrotnie, proszę pana. Wszyscy mówią, że Grzesiek Lato był królem strzelców, proszę pana, ale prawie nikt nie pamięta, że filarami tej drużyny byli Adaś Musiał, Jurek Gorgoń czy Heniu Kasperczak. Ludzie pamiętają, jak Janek Tomaszewski zatrzymał Anglię na Wembley, ale dwa karne obronione na tych mistrzostwach, to już, proszę pana, nieważne? A bramka Andrzeja z Włochami? A Kaziu, proszę pana, pan myśli, że jak on się czuł, jak go wygwizdywali na meczach reprezentacji, a to że Janek Domarski strzelił tylko dwa gole w reprezentacji i grał tylko w siedemnastu meczach, o tym też niewielu wie, proszę pana, przykłady można by mnożyć.

– To wszystko jest…

– Tak, proszę pana, gdzieś rozsiane, tu potrzeba wszystko zebrać do kupy, to musi być poukładane, dzień po dniu, proszę pana, tydzień po tygodniu, tu nie chodzi o mnie, proszę pana, tu idzie o pamięć o chłopcach, bo z nimi teraz to różnie bywa, proszę pana, biorą udział w jakiś szemranych interesach, proszę pana, do polityki się pchają, kręcą na siebie bata, proszę pana, przewodniczą jakimś związkom. To musi być ułożone, to nie dla mnie, tylko dla chłopców.

III
SYNTEZA

tekst jest tkanką cytatów,
pochodzących z nieskończenie wielu zakątków literatury
R. Barthes

Pewnie spodziewacie się, że teraz napiszę coś o pamiętaniu, ale nie rozpamiętywaniu naszej historii, o tym, że zmieniając przeszłość, wpływamy na przyszłość oraz o przekonaniu, że Polacy potrzebują mitów, by budować swą własną historię; tak, myślę, że byłoby to dobre dopełnienie tego tekstu. Nie zrobię jednak tego, jestem Kuba, a piłka nożna jest moim Panem, idę oglądać mecz Arsenal – Barcelona, tam przynajmniej będzie się coś działo…

 

Jakub Wypychowski

Komentarze

nie dodano jeszcze żadnego komentarza.

Dodaj komentarz

 

*tytuł komentarza:

*treść komentarza:

Token

*wpisz znaki widoczne na obrazku:

 
Wokół piłki
Kiks Garrinchy. (Nie)wczesne urodziny
"Komentujący Jan Ciszewski nie zapomniał powiedzieć, że sędzia spotkania pan Patrick Partridge jest z zawodu farmerem, ale o mnie nic nie mówił. Mała dziewczynka – dzisiaj ma ze czterdziestkę – wręcza tuż przed pierwszym gwizdkiem Mirosławowi Bulzackiemu kwiaty i nie są to kwiaty dla mojej matki. Jan Tomaszewski płacze w czasie hymnu ze wzruszenia, ale wzruszony jest stutysięcznym śpiewem, a nie wiadomością o moich urodzinach" - cykliczny felieton Adama Adamczyka. więcej
 
Aktualności
2012-05-11
"Pisarze wobec futbolu. Negacje, irytacje, fascynacje"
Erotyzm futbolu, piłka nożna jako tworzywo poetyckie, poeta-chuligan... Katolicki Uniwersytet Lubelski zaprasza na konferencję poświęconą związkom futbolu i literatury (4-5 czerwca 2012). więcej
Archiwum cytatów

“Przelobować to zagrać tak, żeby piłka spadła bramkarzowi za plecami niczym liść jesienny, najlepiej klonowy, bo wirujący.”

Jerzy Pilch

Alexi Lalas
Słaba jakość krótkiego filmu nie pozwala dokładnie zorientować się, jak wygląda nocny klub muzyczny, który zwabił na gościnny występ prawie dwumetrowego rudzielca, z gęstą brodą i długimi włosami. Widzowie mogą odnieść wrażenie, że człowiek, który zaraz będzie śpiewał, nieco chowa się za swoim zarostem, dając do zrozumienia, że nie do końca czuje się na swoim miejscu. Ale oto rozpoczyna się piosenka i od razu rozpoznajemy nieśmiertelny standard. To „Johnny B. Good” z repertuaru Chucka Berry’ego. Ogromny facet podchodzi do mikrofonu i od pierwszych taktów nie mamy wątpliwości, że początkowe wrażenie było czystą kokieterią. Bo Alexi Lalas bez dwóch zdań umie śpiewać. więcej